Starając się być dobrym człowiekiem napotykam trzy rodzaje osób. Pierwsze są sceptyczne, wręcz negatywnie nastawione i dobroć postrzegają jako słabość – nic bardziej mylnego, jest wręcz przeciwnie. Dobro buduje, nienawiść burzy, proste. Drugi i trzeci typ to osoby, które dobro chłoną. Jedni jednak chcą je wyssać w całości, niczym wampiry energetyczne. Nie pozostawiają po sobie nic poza uczuciem zmęczenia. Istnieje jednak trzeci typ osób, najlepszy. Pojawiają się w naszym otoczeniu często nieoczekiwanie, sami nie wiedzą, że potrzebują spotkać dobrego człowieka. Gdy tak się jednak staje chłoną dobro, jednak nie jest ono dla nich surowcem do wyczerpania, a inspiracją, by narodzić dobro w sobie.
Chwilami czuję, że zasiałam małe ziarno w niektórych osobach. Nie jestem dobrym człowiekiem, staram się być. Potrafię sie wściekać, klnąć, pić i obrzucać wyzwiskami. Z drugiej jednak strony, gdy trafiam na odpowiednie osoby, chcę im pomóc. Nie polega to na tym, że pocieszam, głaszczę i obsypuje komplementami. Opowiadam im o tym jak patrzę na świat. Mówię o zmieniających się cieniach w podłodze autobusu, malowanych ptakach na płotach, mieniącym się słońcu we włosach starszej pani siedzącej dwa rzędy dalej, uśmiechniętej twarzy dziecka czy szybującej dłoni wystawionej przez okno pędzącego pociągu. A oni chłoną. Widzę, że rodzi się w nich źdźbło nadziei, że moje ziarenko zaczyna kiełkować.
A owoc? Dostałam tę wiadomość dziś w nocy:
„Rzeczy, o których zapomniałem, dziś powracają, a tak właściwie zaczęły powracać jakiś czas temu… Z wiekiem stajemy się zgorzkniali i dopasowujemy się do otoczenia. Świat źle odbierany może stać się naszym wrogiem. Jeżeli tylko potrafimy go wysłuchać, gra dla nas piękne melodie. Czasami pełne smutku i łez innym razem nasycone radością (prawdziwe). Nigdy nie stawaj w miejscu nawet, gdy cofasz się o krok do tyłu, to tylko po to, aby następne dwa postawić do przodu. Ale zdarza się tak, że okres stagnacji trwa bardzo długo i trudno samemu się z nim uporać. To nic, dobrych ludzi spotykają dobre rzeczy. Wiec, gdy przyjdzie taki moment, że zatrzymasz się, gdzieś kiedyś, to może zaznasz takiego szczęścia, że pojawi się ktoś, kto pomoże wzruszyć ci się raz jeszcze i dzięki tej osobie ujrzysz spadające krople deszczu, lub odpłyniesz w ciemnościach swojego pokoju unoszona melodią wolną jak ptak, która sprawi, że poczujesz harmonię, spokój, mądrość. Muzyką, która pobudzi twoją wyobraźnię i namaluje obraz, który będzie twoim Ja. Mój obraz nabiera kolorów staje się wyraźniejszy, ale nie daje mi w pełni szczęścia wiem, że jeszcze dużo muszę dać od siebie, aby zasłużyć na plony. Będę unosił się z muzyką aż ujrzę wypełniony kadr a później się w nim zatopię rozkoszując się życiem.
Zamierzam powrócić do kilku pozytywnych praktyk, które przerwałem dawno temu i nie będę ukrywał, że ty jesteś tego powodem.
Dziękuję, nasza znajomość wiele dla mnie znaczy.”
A moje szczęście? Mój spokój i inspiracje? Są dwa źródła, pierwszym są dwie osoby, Anis Lu i Duch Gór, o którym pewnie będzie tu jeszcze nie raz wspomniane. To są osoby, które nie są dobre. Oni są dobrem. Drugim źródłem jest samotność. Chwile, gdy czuję, że nie ma nic poza mną i naturą -Wielką Matką. Lub poza mną i dźwiękami, gdy tańczę. To dzięki nieskrępowanym myślami ruchom potrafię wprowadzić się w stan, gdy czuję, że każdy centymetr mojego ciała opowiada historię pełną uczuć i emocji.
Dziś czuję się jak na żniwach. Zebrałam owoc, który nasyci moje szczęście. Dobre uczynki zawsze wracają.
Aio
